Niechorze - Pech.
Pamiętam niesamowite przygody z Niechorza. Lubię tam jeździć z przyjaciółką. Byłem tam co roku po kolei dwa razy z Hanią, raz z Edytą, potem znów z Hanią i dwa razy z Eweliną. Mimo wszystko zawsze był trójkąt. Każdemu niemal wyjazdowi w Niechorzu towarzyszył mi Pech. Najgorzej było przez dwa ostatnie lata. Dwa lata temu; Niechorze - smażalnia ryb - ość w przełyku - szpital dwudniowy. Rok temu; droga
Niechorze Pogorzelica - samochód - a ja rowerzysta gips na nodze. W tym roku jestem z Bożeną może nie będę miał pecha.
