Szczyrk - delegacja
W Szczyrku byłem kiedyś jako bajtel w prewentorium. Chorowałem często na zapalenie oskrzeli i miałem generalnie problemy z górnymi drogami oddechowymi, więc lekarze zalecili pobyt w takim klimacie, jakim pochwalić może się właśnie Szczyrk. Nie pamiętam już dobrze mojego pobytu, ale gdy w zeszłym roku pojechałem tam znowu, tym razem na szkolenie zawodowe, to wspomnienia odżyły. Po tylu latach, a jakby się nic nie zmieniło, albo tak jakbym miał genialna pamięć. Wiedziałem gdzie i jak pójść. Wykłady w naszym hotelu
Szczyrk trwały najczęściej najdłużej do obiadu, więc mieliśmy dużo czasu na zwiedzanie. Nałaziliśmy się po szlakach, bio czasu na to akurat nie brakowało. Zobaczyliśmy największą ze słynnych jaskiń, których jest tu kilka i które znane są w całej Polsce. Od tutejszych jaskiń bardziej znana jest chyba ta w Ojcowie. Byliśmy na krótkiej wycieczce w Bielsku-Białej. Wjeżdżaliśmy kolejką gondolową na szczyt górki, której nazwy nie mogę sobie jakoś przypomnieć i w ogóle szkolenie było bardzo udane. Myślę, że na najbliższe wakacje przyjadę tu z rodziną.